Wskaźnik, który wyprzedza trend na giełdzie
Inwestując przez wiele lat na GPW zauważyłem pewne proste mechanizmy, który zwykle zapewniają sukces
inwestycyjny. Ponieważ jak ktoś kiedyś stwierdził – “przewidywanie jest rzeczą trudną, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości” swój własny system inwestowania trzeba cały czas modyfikować, ulepszać i wyciągać wnioski z popełnionych błędów. Kto inwestuje, ten popełnia też błędy. Ważne, by tak zbudować mechanizmy inwestycyjne, które w dłuższym terminie pozwolą na osiągnięcie ponadprzeciętnego zysku.
Sam system nie wystarczy do osiągnięcia zysków, do tego potrzebny jest również okres trendu wzrostowego.
O to się jednak nie martw, giełda ma zwykle fazy hossy i bessy. Trzeba być tylko (i aż) cierpliwym. Próbując przewidzieć trend na rynku, od lat obserwuję wskaźnik CLI. Composite Leading Indicator jest wskaźnikiem przygotowywanym przez OECD. Ma on służyćdo wczesnego wskazywania punktów zwrotnych w cyklu biznesowym, dlatego zwykle wyprzedza on trend na rynku akcyjnym.
Do tej pory stosowałem wskaźnik jako narzędzie pomocnicze w celu określenia trendu długoterminowego,
jego skuteczność jest jednak tak duża, że od pewnego czasu wskaźnik traktuję “priorytetowo”.
Chciałbym by Twoje wyniki inwestycyjne były jak najlepsze, dlatego opisuję Ci bardzo skuteczną metodę, którą możesz w przyszłości z powodzeniem wykorzystywać. Zapoznaj się, jak analizować wskaźnik by nie popełnić błędów, które sam niedawno popełniłem. Ja się uczę na moich błędach, Ty się ucz również na moich.
Analizując dane historyczne można stwierdzić, iż w przeszłości wzrost wartości wskaźnika CLI obliczanego
dla Polski za każdym razem zapewniał hossę. Hossa na GPW miała w przeszłości opóźnienie w stosunku do wskaźnika o ok. 3 – 6 miesięcy.
Wskaźnik CLI ostrzegał również o bessie (wyprzedzenie wynosiło zwykle aż rok). W jednym wypadku spadek
wskaźnika nie spowodował nadejścia bessy, lecz jedynie trendu bocznego, który szczególnie dobrze był widoczny w segmencie małych i średnich spółek (rok 2004).
Podsumowując, wskaźnik za każdym razem sygnalizował hossę i tylko w jednym wypadku fałszywie ostrzegał
przed bessą (trend boczny z 2004 roku). Wydaje się to niemożliwe, że wskaźnik zapewniał bardzo skuteczną
metodę inwestycyjną, lecz tak rzeczywiście było!
Teraz o błędzie jaki popełniłem. Biorąc pod uwagę dane z przeszłości (bessa najwcześniej rok po szczycie wskaźnika) wyznaczyłem szczyt rynku byka na jesień 2011 roku. Było to o tyle prawdopodobne, że taki czas bardzo dobrze wpisywał się w trwający “Cykl Prezydencki” w USA (szczyt cyklu jesienią), oraz w wieloletni trójkąt na rynkach rozwiniętych (do idealnego trójkąta zabrakło jednej fali wzrostowej). Zejście fali spadkowej i wyłamanie kluczowego wsparcia spowodowało awaryjne wyjście z funduszy akcyjnych i stratę. W 2011 roku bessa zaczęła się już po 9 miesiącach od zmiany trendu wskaźnika.
Jakie wnioski wyciągnąć na przyszłość? Moim zdaniem warto szukać początku trendu wzrostowego już po 2-3
miesiącach od momentu, gdy wskaźnik zaczyna rosnąć (tutaj wspomagajmy się analizą techniczną). Natomiast sygnał ostrzegawczy należy uwzględnić już po kilku miesiącach od zmiany trendu wskaźnika na
spadkowy (tutaj również warto wspomóc się analizą techniczną). Wskaźnik zasygnalizuje, kiedy mniej więcej możemy spodziewać się zmiany trendu.
Stosując swój własny “filtr bezpieczeństwa” wskaźnika można w dość prosty sposób wyznaczyć dogodne okresy do inwestowania w fundusze akcyjne.
W kolejnych dniach, gdy tylko znajdę chwilę czasu, opiszę Ci mój własny prosty sposób kiedy inwestować
długoterminowo w fundusze małych i średnich spółek. Jest to dość specyficzny rynek, gdyż w czasie hossy małe i średnie spółki są w znacznym stopniu przewartościowane, natomiast w czasie bessy sytuacja
jest odwrotna (nikt nie inwestuje w mało płynny rynek). Sygnał pojawia się w tym wypadku po pewnym czasie, lecz jego skuteczność w przeszłości była bardzo duża.


Najświeższe komentarze